Przeglądając nowe zlecenia,usłyszałam pukanie do drzwi.Była to Bella,moja koleżanka z którą pracuję w agencji.Jest chyba jedyną osobą dla której chce mi się tutaj codziennie wracać.Nigdy nie lubiłam tej pracy - codzienna papierkowa robota mnie wykańcza,a siedzenie tu od 8.00 do 20.00 doprowadza mnie do szału.Gdybym nie odziedziczyła jej po swoim ojcu,dawno by mnie tu nie było.Z moich rozmyśleń wyrwał mnie głos Belli:
-Masz gościa.Wpuścić go?
-Nie mam czasu.-odpowiedziałam obojętnie
-Jest strasznie natarczywy i cały czas powtarza że to bardzo ważne.Jeśli go nie wpuścisz a on dalej będzie prosił, to chyba go rozszarpię.-powiedziała zdenerwowana Bella
-Dobra,niech wejdzie.Pewnie pogada,pogada i zaraz pójdzie.-powiedziałam,chowając wszystkie papiery do specjalnej teczki.W tej samej chwili usłyszałam dźwięk klamki i otwieranie drzwi,w których ujrzałam młodego mężczyznę.
-Dzień dobry,mam do Pani bardzo ważną sprawę.Jestem...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hello.Prolog już za nami. Mam nadzieję że przypadło wam do gustu.
Czytasz-komentujesz
Rozdziały będą co tydzień lub dwa,zależy jak będę miała sprawdziany ;)
So,let's go!
Opowiadanie zapowiada się świetnie :)
OdpowiedzUsuń